w dniach 18 20 października w Ustroniu odbywał się Zjazd Twórczo Zakręconych. Nie mogło mnie tam zabraknąć….. wyjeżdżając przyrzekałam sobie , że nie będę nic się uczyć ,bo robiąc wieloma technikami tak naprawdę nie robię nic perfekcyjnie….. i że nic nie będę kupować , bo materiałów mam duuużo i choćbym żyła 100 lat to ich nie wyrobię. Jednak nie udało mi się spełnić tych obietnic. Ech … rękodzieło mną rządzi , jak wódka alkoholikiem…..
Zaraz poszłam na warsztaty ” zpagetti szydełko” i zrobiłam taką torbę….
Kupiłam włóczkę w kolorze śliwki, na następną torbę , tylko uchwytów odpowiednich nie było i na razie nie będę robić drugiej . No i dobrze, że pomyślałam o kupnie materiałów na drugą bo tą już zaopiekowała się córka …..
nauczyłam się robić sznur koralikowy za pomocą szydełka….
próbowałam koronki koniakowskiej
i trafiłam na bardzo ciekawe warsztaty robienia biżuterii z koralików na specjalnym krośnie , oczywiście krosno kupiłam….
jak powykańczam te prace to pokażę je w osobnych wpisach . Będą jeszcze zdjęcia , ale jak koleżanka mi je prześle , bo mój aparat dostał tremy i zaniemógł….
No i powiedzcie sami czy można było spełnić moje obietnice ???? ja uważam że nie….
i jeszcze kupiłam 2 fajne kawałki materiałów… jeden na podusię dla wnusi ( kotki) … a drugi (gazeta) jeszcze nie wiem na co przeznaczę …
tasiemki w choinki i bałwanki też się przydadzą…..
I najcenniejsze zdobycze ze zjazdu …… pisemka z wzorami , które przywiozły koleżanki z Ukrainy….. jedno kupiłam a drugie dostałam z dedykacją…..
przepraszam za jakość zdjęć…..
zdjęcie ze zjazdu … z koleżanką z Krakowa….
a ja zawsze z szydełkiem i kordonkiem w ręku….. takie zboczenie rękodzielnicze… hi…hi…hi…
i jeszcze jedno zdjęcie…










