Pamiętam o tryptyku…..

Nieee…nie zapomniałam o tryptyku, cały czas nad nim pracuję. Najważniejsze że mam już wszystkie kolory mulin , i nie muszę „skakać” , żeby wyszywać tylko te kolory co mam. Zmieniłam rozkład dnia , przez to zyskałam więcej czasu na moje kochane robótki. 🙂 Wstaję ok.5-6 rano i do godz 9 mogę wyszywać. Potem obowiązki domowe, zakupy, sprzątanie, obiadek i na godz.16 do pracy. Jak już chyba pisałam , pracuję w świetlicy i czasem mogę sobie troszkę powyszywać . Przedtem wyszywałam do późnej nocy, ale oczy już nie te , przy świetle dziennym lepiej widzę .Wcześniej chodzę spać , wstaję wypoczęta ,a nie jak przedtem wstawałam z worami pod oczami i chodziłam , ziewając cały dzień.

tryptyk powoli rośnie

ostatnio było tyle

teraz jest

Spotkanie robótkowe uważam za udane. Ciekawe rozmowy , wymiana rad i oglądanie prac innych osób to jest to, czego mi brakowało do tej pory. Czas bardzo szybko minął (3 godz.) i trzeba było uciekać do domciu. Następne spotkanie 16 lipca. Szkoda tylko, że mieszkam ok.30 km od Krakowa i dojazd jest troszkę uciążliwy zwłaszcza w sobotę.(jechałam do domu 2 godz . z czego większość to czekanie na bus który w soboty po południu jeździ co półtorej godziny).

 

5 myśli do „Pamiętam o tryptyku…..”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *