To co mam zaczęte….tryptyk….afryka….

Zdecydowałam ,że bieżniczek pokażę dopiero jak będzie zrobiony ,wyprany,usztywniony.

Tymczasem pochwalę się obrazem , tryptykiem , który zaczęłam w styczniu.

bardzo mi się spodobał, ma wyjść coś takiego .

Jest to moje drugie podejście do tego tryptyku, tzn. wzór mam rozpisany na mulinę DMC (2,30zł za motek), ale pomyślałam że drogo wyjdzie i zaczęłam haftować muliną ariadna (0,85 zł za motek). Wychodziło źle, kolory mulaste , mało wyraziste.Wiadomo tańsza mulina, gorsza jakość. Zrobiłam tyle i zdecydowałam ,  że jednak wyszyję to  DMC .

to fragment drugiego obrazka .

Troszkę się zniechęciłam , bo sporo miałam wyszyte , ale jakbym miała żałować, że źle wyszło po wyszyciu całości , to wolałam teraz zostawić i  zacząć od nowa .

Odczekałam jakiś czas i zrobiłam drugie podejście , teraz jestem zadowolona.

Kanwa troszkę pomięta , ale w trakcie pracy to chyba nie szkodzi , liczy się efekt końcowy. Proszę kliknąć na obrazek to się powiększy.

 

Wygrzebane z archiwum…

Moje postępy przy bieżniczku niewiele poszły do przodu , więc nie mam za bardzo co dzisiaj pokazać. Żeby Was nie zanudzać małymi postępami, postanowiłam ,że zaprezentuję kilka moich obrazów, które wyhaftowałam zanim jeszcze powstał mój blog.

To moje pierwsze : wrzesień 2008r.

grudzień 2008  Kościółek w Jaszczurówce

Ten „Chaty zimą” zaczęłam w maju 2009, a skończyłam  w styczniu 2010, oczywiście z przerwami go haftowałam, bo nie mogę usiedzieć długo przy jednej robótce. 

Maczki powstały w przerwie wyszywania zimy.

A z tego jestem najbardziej dumna , jest to portret mojej córki ,który przerobiła mi na krzyżyki pewna Pani z allegro.To był chyba najtrudniejszy obrazek jaki do tej pory haftowałam, te szarości i rozsypanka krzyżyków mnie wykańczała,kilka razy się gubiłam i rzucałam robótkę w kąt, ale lubię kończyć to co zaczęłam ,no i skończyłam. Ten większy obrazek to haft, a ten mniejszy to zdjęcie córki, dla porównania wiszą sobie razem. Dodam jeszcze, że był to prezent na 18-te urodziny , a ja po wręczeniu jej tego ,byłam lekko poturbowana od uścisków.Robiłam go oczywiście po kryjomu , żeby nie zepsuć niespodzianki.

więcej moich prac pokażę innym razem… c.d.n.

Powitanie.

Na początek chciałam się przywitać ze wszystkimi, którzy będą odwiedzać mnie tutaj.Witam,witam i zapraszam.

Mam na imię Zosia, mieszkam na wsi niedaleko Krakowa i uwielbiam zajmować się robotkami. Gdy siądę do robótki to zapominam o wszystkim innym. Jest to dobra odskocznia od szarej rzeczywistości.Moje robótki są różnorodne od drutów, szydełka,frywolitki do wszelkiego rodzaju haftu. Odkąd pamiętam w moim rodzinnym domu zawsze królowały robótki i chyba mam to przekazane w genach.Zaczęłam w wieku chyba 6-ciu  lat. Pamiętam mama robiła sweter na drutach ,a ja tak bardzo chciałam jej pomagać,  dobrałam się do jej robótki i przekładałam oczka z jednego druta na drugi ,gubiąc po drodze ponad połowę. Mama nie miała wyjścia, dała mi kłębek włóczki i druty i coś tam dłubałam (niekoniecznie wychodziły oczka).Teraz poznaję coraz to inne techniki , ostatnio zainteresowało mnie origami, tego jeszcze nie robiłam ,ale sobie przyrzekłam że muszę się nauczyć. O  swoich postępach będę tutaj pisać codziennie….no może nie codziennie, ale w miarę powstawania moich prac.