Będzie Papież….

Już dosyć dawno syn mojego brata prosił mnie o wyszycie Papieża . Tak jakoś czas mijał , a ja nie mogłam się zebrać aby zacząć. Kilka dni temu wzięłam się ostro do pracy .

ma być taki obraz

zgromadziłam potrzebne materiały……

Nigdy nie wyszywałam na czarnej kanwie, ale postanowiłam sobie ułatwić pracę  i nie wyszywać tła . Cieszyłam się , że idzie mi dobrze i szybko przybywa ……

…..aż do momentu , kiedy zorientowałam się , że zaczęłam za blisko lewego brzegu i postać prawdopodobnie się nie zmieści…..

Na białej kanwie rysuję sobie pomocnicze kratki ( i nigdy się nie pomylę , bo łatwo ustalić gdzie co mam wyszyć), potem po wyszyciu całości , obrazek piorę , prasuję i oprawiam w ramko.Tu postanowiłam , że kratek nie będę rysować i może obejdzie się bez prania. Obliczyłam , że jednak się zmieści , ale nie będzie brzegu. Oddam go do oprawy i niech się ten „oprawca” martwi co z tym fantem zrobić , żeby było ładnie….

Brzeg zabezpieczyłam taśmą klejącą , bo się nitki snuły.

4 przemyślenia nt. „Będzie Papież….”

  1. No to uszczęśliwisz „oprawcę”. Ale oni tak zdzierają że niech się pomęczy. A obraz na czarnej kanwie to szczyt bohaterstwa – ja bym się tego nie podjęła, dziabała bym pracowicie czarne tło

  2. Ja najbardziej lubię właśnie ten wzór. Wyszyłam już kilkadziesiąt takich obrazów, aż mi się znudziło. Wyszywałam na białej kanwie, więc musiałam haftować też tło, ale nie narzekałam, dla mnie czarna kanwa to zabójstwo dla oczu.
    Syn na pewno będzie zadowolony, a oprawca niech się martwi hehe…zresztą, dołoży passe-partu i będzie dobrze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *