Papież c.d. i kolczyki….

Obrazu z Papieżem przybywa , wyszywanie na czarnej kanwie to zabójstwo dla moich oczu, ale zaczęłam to skończę. Szkoda tylko , że kupiłam dość duży kawałek tej kanwy , bo myślałam że się przyda . To nie na moje oczy…..

jako przerywnik zrobiłam szydełkowe kolczyki (już taka jestem , że nie umiem długo siedzieć przy jednej robótce)

 

 

czarne zniknęły zanim zdążyłam zrobić zdjęcie, były takie same jak te ciemno niebieskie, córcia założyła je i wyszła.

„Ulepiłam” bałwanki….

Może zacznę od tego że zapisałam się na CANDY  na zaprzyjaźnionym blogu

do zdobycia taki koszyczek , może mi się poszczęści.

 

http://naszawspolnapasja.blogspot.com/2011/11/candy-candy.html?spref=fb

dziś zrobiłam 10 bałwanków do powieszenia na choince

Wysłałam to zdjęcie na konkurs w kokardce http://www.facebook.com/event.php?eid=211393328929789

kokardka@kokardka.pl   dziś ostatni dzień.

 

 

Będzie Papież….

Już dosyć dawno syn mojego brata prosił mnie o wyszycie Papieża . Tak jakoś czas mijał , a ja nie mogłam się zebrać aby zacząć. Kilka dni temu wzięłam się ostro do pracy .

ma być taki obraz

zgromadziłam potrzebne materiały……

Nigdy nie wyszywałam na czarnej kanwie, ale postanowiłam sobie ułatwić pracę  i nie wyszywać tła . Cieszyłam się , że idzie mi dobrze i szybko przybywa ……

…..aż do momentu , kiedy zorientowałam się , że zaczęłam za blisko lewego brzegu i postać prawdopodobnie się nie zmieści…..

Na białej kanwie rysuję sobie pomocnicze kratki ( i nigdy się nie pomylę , bo łatwo ustalić gdzie co mam wyszyć), potem po wyszyciu całości , obrazek piorę , prasuję i oprawiam w ramko.Tu postanowiłam , że kratek nie będę rysować i może obejdzie się bez prania. Obliczyłam , że jednak się zmieści , ale nie będzie brzegu. Oddam go do oprawy i niech się ten „oprawca” martwi co z tym fantem zrobić , żeby było ładnie….

Brzeg zabezpieczyłam taśmą klejącą , bo się nitki snuły.

Moja mini wystawa.

Nic wcześniej nie pisałam , że dostałam zaproszenie od Krakowskiego Związku Emerytów i Rencistów na spotkanie  z okazji Dnia Niepodległości ,  połączone z wystawą pt”Seniorskie pasje”. Pani ,

która do mnie dzwoniła prosiła, żebym udostępniła parę obrazów wykonanych haftem krzyżykowym . Zgodziłam się i dwa dni wcześniej zawiozłam 3 obrazy i parę szydełkowych prac. Spotkanie odbyło się 12 listopada w Krakowie -Nowej Hucie  , na osiedlu Złotego Wieku w klubie „Kuźnia”.  Nie jestem w pełni zadowolona , głównie z wystawy ( o ile można to tak nazwać. ) Ale może po kolei….

Weszłam na salę , stoły zastawione na 200 osób, w rogu sali scena na której były 4 obrazy malowane , 3 moje xxxxxxx ,2 bukiety kwiatów zrobionych z bibuły, w kącie na stole parę prac szydełkowych  . Odśpiewaliśmy hymn , Pani prowadząca przedstawiła gości , Panie w regionalnych strojach zaśpiewały parę patriotycznych pieśni . Potem Pani prezenterka wyczytała nazwiska osób które wykonały prace na wystawę, i prosiła o przyjście na scenę.( ok. 8 osób z wrażenia nie policzyłam).  Czułam się jakbym szła na rozstrzelanie …. Wręczono nam dyplomy i po komplecie pościeli flanelowej i poszliśmy na miejsca.  Uważam , że Pani prezenterka powinna, czytając nazwiska, powiedzieć co kto wykonał. Nie liczyłam na jakieś szczególne zachwyty co do moich prac , chciałam tylko aby powiedziano kto co  wykonał. Zawsze z wielką ciekawością oglądam prace innych , ale tam nic nikt nie oglądał, więc i mnie nie wypadało podchodzić i oglądać , mogliby pomyśleć, że celowo podchodzę bo się chwalę …..Potem na scenie usadowiło się trzech panów”muzyków” i zaczęli grać biesiadne…..W tym momencie stwierdziłam, że nic tu po mnie , zabrałam co moje i wyszłam . Nie tego się spodziewałam ….

Poniżej dyplom i prezent

 

Dyplom nie był oprawiony , ale znalazłam ramko i go oprawiłam , w końcu to trofeum z mojej „pierwszej wystawy „.

A na „wystawie ” były te  3 obrazy