Kury – to co lubię najbardziej….

Dostałam zamówienie na 20 kurek.  Ucieszyłam się bardzo bo…. troszkę kaski wpadnie…..

Pani Hania podpisała ze mną umowę o dzieło… a ja z tej umowy się wywiązałam i moje kurki powędrowały do miejscowości Bezrzecze….

no i mały gratis , bo jest ich 21 szt.

Ciekawe czy się spodobają „na żywo” , bo jak na razie to Pani Hania widziała je tylko na zdjęciu.

Wiersze c.d.

Lato się kończy …i urlopy…. no i zostawianie a właściwie wyrzucanie psów z jadącego samochodu , bo…przeszkadza w wyjeździe na urlop… co z nim zrobić …??? zostawić gdzieś niech się błąka….

Niedawno byłam światkiem takiej właśnie sytuacji , obok mnie przejechał piękny osobowy samochód, zatrzymał się , otworzyły się drzwi i wyrzucono pięknego jamniczka, samochód odjechał …. piesek próbował go gonić … ale kierowca dodał gazu i pokazał się tylko tuman kurzu… (nie przepadam za jamnikami , ale jako psa to mi go było bardzo żal). Błąkał się kilka dni ,  na szczęście znalazł się nowy właściciel ,który go przygarnął. Ale temu oprawcy, bo inaczej nie można nazwać takiego człowieka, zgotowałabym powolne i bolesne umieranie  …..Bardzo bolesne…..
Już dosyć dawno napisałam taki wiersz ,idealnie pasuje do opisanej sytuacji….

PSIA PRAWDA

Co powiedziałby nasz pies ,gdyby mówić umiał
I czy w ogóle ktoś by go zrozumiał
Na pewno powiedziałby nam , jacy jesteśmy naprawdę
Bo pies nie potrafi kłamać i zawsze mówiłby prawdę

Że wiernym jest i oddanym naszym przyjacielem
Który nigdy nie zdradzi ,a czasem pomoże wiele
My zdradzić potrafimy, ból zadać , nie dać jedzenia
A gdy się nim znudzimy,do drzewa przywiązujemy
i piesku do widzenia…..

Spójrzmy naszemu psu w oczy
Może zrozumiemy
Że my,ludzie , tak naprawdę ,nikogo kochać nie umiemy.

 

To znaleziony kotek , cały biały jak anioł.  Zobaczcie jakie ma piękne niebieskie oczy. Jest głuchy.

z dna szafy…c.d.

Ten obrus ma ponad 30 lat. Wyszywałam go, jak chodziłam do szkoły. Wiążą się z nim pewne  wspomnienia i ile razy kładę go na stół , a jest często używany , to wspomnienia wracają.

a to bieżnik wyszywany troszkę później , poszedł na prezent…..

ten obrus wyszywałam w latach 70 -tych w 8 kl podstawówki

i obrus wyszywany przez moją mamę , to haft krzyżykowy.

 

I jeszcze chciałam pokazać jakie cudo wylicytowałam na aukcji z której cały dochód będzie przeznaczony na ratowanie życia chorego na mukowiscydozę Jakuba Bielaka . Myślę że to nie ostatnia moja licytacja na ten cel .

Więcej na temat choroby tego studenta można poczytać na jego stronie

http://ostatnioddech.webds.pl/

będzie rude…..bolerko….

Postanowiłam zrobić rude bolerko, będzie z włóczki , którą znalazłam w moich zapasach. robię w 2 nitki , bo jest dość cienka. Dla porównania położyłam zapałkę.  Ech… no i pokazałam niechcący moje stare , zawinięte taśmą klejącą szydełko. Stać mnie oczywiście na nowe …ale… nowe jest jakieś dziwne….do tego się przyzwyczaiłam i już…

Bolerko szybko mi przybywało, no i wyszło takie :

Wiem, że ta niebieska bluzeczka pod spód nie bardzo pasuje…. modelka jest troszkę za szczupła i wyszło na nią za duże, będzie więc moje….

Robiąc z elementów trudno jest dopasować idealnie… ale zawsze znajdzie się ktoś , na kogo pasuje…..